Marketing sieciowy

vote-146962

To nie jest kolejny artykuł zachęcający Cię do pracy w jakiejś niewzbudzającej zaufania firmie. Opisuję tutaj dość dokładnie moje doświadczenia z marketingiem sieciowym. Jeśli już zaczniesz, przeczytaj do końca.

Zasada działania multi-level marketingu jest prosta. Pokrótce – rejestrujesz się w firmie, robisz w niej zakupy i polecasz znajomym.

Na wstępie muszę zaznaczyć, że mlm nie jest piramidą finansową. Istnieją pomiędzy nimi różnicę (choćby takie, że w marketingu sieciowym pieniądze w firmie nie biorą się z rekrutacji, ale ze sprzedaży produktów. Jeśli wciąż masz wątpliwości, obejrzyj ten filmik → https://www.youtube.com/watch?v=P8tQrK3M1cg (niedługi, animowany, lecz myślę, że bardzo jasny).

Budujesz swój zespół i sprzedajesz produkty, za co otrzymujesz prowizję. Na wszystkie produkty masz zniżkę. W celu rozpoczęcia pracy w firmie zazwyczaj musisz zakupić zestaw marketingowy z katalogami itp. Nic ciężkiego – na pierwszy rzut oka.

Początki

Marketing sieciowy polecił mi mój przyjaciel. Mimo że on sam niewiele jeszcze potrafił. Byłem wtedy na tyle zafascynowany tematem, że sam nawiązałem kontakt z najbliższym liderem z tej samej firmy (mieszkał on w innym mieście). Dowiedziałem się, czego muszę się nauczyć i jak pracować. Zaczynałem polecanie na terenie, gdzie nikt jeszcze o tym nie słyszał. Nie miałem do pomocy nikogo, a wszystkiego nauczyłem się sam. W krótkim czasie wiedzą dorównywałem niejednej osobie identyfikującej się jako lider. Osoba, która na początku pomogła mi zacząć, dostrzegła we mnie potencjał. Dzięki niej poznałem masę ciekawych ludzi i chłonąłem wiedzę jak gąbka. Po kolejnych rejestracjach i szkoleniach w końcu zostałem doceniony na tle innych, pracujących dłużej ode mnie. Dużo umiałem, ale wiedziałem, że jeszcze sporo się muszę nauczyć. Praca szła mi bardzo dobrze. Przez pewien czas byłem bardzo zadowolony z wyników, które osiągałem. Następne poziomy, coraz większa grupa i w końcu ja jako nowy lider. Krótko podsumowując, początek był naprawdę dobry (nie tylko pod względem samych wyników).

Produkty

Jak to w każdej porządnej firmie mlm produkty muszą się wyróżniać (pod względem jakości, jak i ceny). Nie może to być coś, co można kupić w zwykłym sklepie stacjonarnym. W moim przypadku była to (jak w większości znanych firm tego typu) branża FMCG – czyli produkty szybkozbywalne. Najłatwiej je sprzedać i szybko się kończą, więc odbiorca wraca po następne. Mają też względnie niską cenę i małą marżę. Może to być np. chemia domowa.

Bądź liderem w każdym calu

To jest ten moment, w którym powoli przestaje wszystko wyglądać jak wyciągnięte z bajki. Jako lider musisz w dużej mierze dawać przykład innym, uczyć ich oraz być „zawsze i wszędzie”. Co mam konkretnie na myśli? Obowiązkowo każde szkolenie oraz: karteczki, długopisy, kalendarz, teczki i masa innych gadżetów, w które trzeba było zainwestować, żeby widniało na nich logo firmy. Musisz być zaopatrzony w takie rzeczy jak: broszurki, wizytówki, próbki i inne, żeby jako lider móc dostarczać je swojej grupie. Dodatkowo przy każdej prezentacji (przedstawianiu nowej osobie pracy) musiałem mówić i robić wszystko, aby tylko przekonać ją do rejestracji w firmie. Potrafiłem to robić i przez jakiś czas nie sprawiało mi to problemu. Pomijając dojazdy i pieniądze, które zainwestowałem w grupę, nic mnie jeszcze nie zniechęcało…

…do momentu, kiedy doszły nowe wymagania i zasady, o których nie mówi się podczas prezentacji (takie jak np. rejestruj więcej, szybciej, skuteczniej, najlepiej tylko osoby starsze, które sprzedają hurtowo). Oczywiście nie mówiono tego w formie rozkazującej i często nie wprost, ale każdy wiedział, że tego się wymaga.

Co ciekawe sukces firmie odnosiły tylko osoby starsze. Na kilkadziesiąt tysięcy współpracowników było ich może kilkunastu. Nie dziwne?

Zrozumiałem, że większość osób, która ma już swój zespół, chce jak najwięcej i jak najszybciej. Zauważyłem, że samo bycie liderem nic nie znaczy. Robili oni to wszystko nie po to, żeby cała ich grupa mogła zarobić. Każdy dbał, żeby mieć jak najwięcej dla siebie (może jeszcze kilku najlepszych znajomych). Każdy radzi drugiemu, co będzie dla niego najlepsze (niby bezinteresownie a w rzeczywistości zawsze jest w tym ukryty zysk). Przestałem widzieć się dłużej w tej roli i czułem się źle, przekonując kolejne osoby do tego, że praca i możliwości w firmie są naprawdę warte poświęcenia.

Fakt – w marketingu sieciowym można zbudować ogromny dochód pasywny. Poznałem ludzi, którzy tego dokonali i pracują dalej. Mimo to osobiście wolę robić coś, co sprawia mi przyjemność i zarabiać mniej niż coś, w czym czuję się nieswojo i muszę udawać kogoś, kim nie jestem a zarabiać krocie.

Plusy i minusy

W moim przypadku najbardziej zadowolony jestem z tego, że praca w mlm obudziła we mnie pragnienie osiągnięcia czegoś więcej. Zrozumiałem, że oprócz pracy na etacie jest mnóstwo innych alternatyw. Postanowiłem, że nie będę szarym, zwykłym obywatelem. Chcę zrobić coś swojego i zarabiać znacznie więcej niż przeciętny Polak. Za to przede wszystkim jestem wdzięczny mojemu liderowi i całej firmie. Poza tym wiele się nauczyłem i nabyłem umiejętności, których nigdzie indziej by mnie nie nauczono.

Dlaczego zrezygnowałem?

Jestem realistą i zauważyłem pewne zależności, które skłoniły mnie do podjęcia takiej decyzji. Pierwsze co od początku bardzo mnie zniechęcało to fakt, że mój sukces zależał w dużej części od pracy innych. Sam przecież nie jestem w stanie sprzedać produktów za przykładowo 500000 złotych. Zresztą nie taka jest idea multi-level marketingu. Nie nadawałem się do roli szefa stojącego nad innymi jak kat, żeby wykonali swoją pracę (i nie o to przecież chodziło). W przypadku postawy lidera – dzwonienie, proszenie, przekonywanie, wieczna pomoc itp. działało tylko chwilowo. Potem i tak większość odchodziła. Doszedłem do momentu gdzie, przy dużej częstotliwości rejestracji zaczęły odpadać mi kolejne osoby z zespołu (traciliśmy ze sobą kontakt, a pracy nie było). Żeby realnie móc myśleć o dużym zarobku i rozwinięciu ogromnej grupy współpracowników, musiałem znaleźć osobę, która tak jak ja, będzie dbać o zespół. Nie jest to łatwe a w moim przypadku, zanim doszedłem do tej osoby, moja grupa upadła (z powodu, że sam nie byłem już w stanie wszystkimi profesjonalnie się zająć i mówić co mają robić, żeby coś zarobić – sami nie umieli sobie organizować pracy).

Przykry fakt – z każdą osobą, która odeszła od zespołu i każdą, która nie chciała dołączyć do firmy, straciłem całkowicie kontakt.

Moje wnioski

Po ostatecznym podsumowaniu plusów i minusów pracy jako lider nie miałem już wątpliwości. Nie czułem się dobrze jako osoba sprzedająca produkty (dobre, lecz nie aż tak jak się mówi) oraz przekonująca do pracy w firmie oferującej cuda, w które sam już nie do końca wierzyłem. Mimo to nie odszedłem od firmy, a kontakt z liderami wciąż utrzymuję. Powodem jest prowizja, którą wciąż dostaję, więc biorę. Na razie nie mam zamiaru wracać do budowania zespołu w mlm. Nie jestem już liderem, a moja grupa w większości odeszła (jeszcze przede mną).

Stałem się bardziej przedsiębiorczy i otworzyły mi się oczy na nowe możliwości. Poznałem wspaniałych ludzi. Miałem dobrej jakości produkty do własnego użytku (po zniżce). Nauczyłem się dużo o marketingu oraz nabyłem umiejętności budowania relacji, sprzedaży i reklamy. Zdobyłem doświadczenie i zarobiłem trochę pieniędzy.

Straciłem część znajomych. Udawałem kogoś, kim nie byłem. Sporo zainwestowałem (zarówno czasu, jak i pieniędzy). Mój sukces był zależny od innych.

Czy było warto? Może Ci się to wydać dziwne, ale po przeanalizowaniu plusów wciąż uważam, że tak.

Nie zniechęcaj się do wszystkich firm mlm po przeczytaniu mojego artykułu. Nie wrzucaj wszystkich do jednego worka. To, że mi się nie udało, nie znaczy, że w Twoim przypadku będzie tak samo. Może Ty w roli lidera poczujesz się dobrze. Może trafisz na lepszych ludzi ode mnie. Może też wyciągniesz z tego jakieś plusy. Najważniejsze to SPRÓBOWAĆ. Życzę Ci powodzenia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *